Jak pracuje copywriter? Jak ja pracuję? Moja zasada 6R

kobieta pracuje przy komputerze - jak pracuje copywriter freelancer
4 min.

Słyszysz: „copywriter” i myślisz: „człowiek, który w godzinę napisze mi tekst”. Czy na pewno? Opowiem Ci dzisiaj, jak to u mnie wygląda.

1R – Reakcja

Otrzymuję zlecenie. Zazwyczaj przez formularz na mojej stronie, maila, Useme lub stronę na Facebooku. Czasami przez profil prywatny – ale wolę maile. Prywatne wiadomości na Facebooku lądują zwykle w folderze „Inne” lub „Spam” i przez to trudno je namierzyć.

Na początku ustalamy, o czym mam napisać, ile tekstów, o jakiej długości, gdzie się pojawią i kto jest ich odbiorcą.

Super, jeśli sam to określisz na początku, ale jeśli nie, to nic się nie stało – i tak zapytam. Muszę, ponieważ dobry copywriter nie pracuje w ciemno, bez wytycznych.

Kto jest odbiorcą tekstów? Kogo mają przekonać? To bardzo ważna informacja! I nie daj się zwieść mitowi, że teksty są dobre, gdy Ci się po prostu podobają. Niekoniecznie. Przecież jeśli sam jesteś 35-letnim mężczyzną, prowadzącym sklep z ubraniami ciążowymi, to raczej do swojej grupy docelowej nie należysz, prawda? 😉 To dlaczego skierowane do niej teksty miałyby do Ciebie trafiać?

I dziwi mnie tylko, jak często odpowiedzią na takie pytania jest milczenie… A może wystarczyłoby wprost napisać, że jako fachowiec powinnam to wszystko sama wiedzieć. 😀

Nie zrozum mnie źle – jestem specjalistą i z przyjemnością Ci doradzę.

Ale nie jestem jasnowidzem i muszę od Ciebie konkretnie usłyszeć, czego potrzebujesz.

2R – Refleksja

Zaczynam od przemyślenia tematu. Porządnie zastanawiam się nad tekstem i spisuję pierwsze pomysły.

Zaglądam też do swoich notatek i zastanawiam się, czy wcześniej zapisane wskazówki mogą mi się teraz przydać.

Nierzadko zajmuję się tym już po godzinach. Jeśli pracujesz kreatywnie, na pewno wiesz, że inspiracje pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach.

Wystarczy faktura materiału, zapach, wystrój wnętrza i nagle wszystko składa się w całość. Nagle mglisty pomysł staje się zupełnie konkretną wizją.

3R – Research i opracowanie słów kluczowych

Zbieram wszystko, co już mam – swoje pomysły i materiały, które od Ciebie otrzymałam. Przeglądam internet w poszukiwaniu podobnych artykułów, książki i e-booki. Opracowuję też listę słów kluczowych.

Na tym etapie spisuję pierwszą wersję roboczą, która ma formę luźnego zbioru notatek.

Umieszczam w niej wszystko, co tylko przyjdzie mi na myśl. Na odrzucanie niektórych pomysłów jeszcze przyjdzie czas. To wciąż nieoszlifowany diament. 😉

4R – Redakcja

Dobry copywriter nie pisze tekstów, tylko je redaguje.

Kiedy tylko mogę sobie na to pozwolić, odkładam wersję roboczą na dzień lub dwa. Dzięki temu mogę spojrzeć na nią świeżym okiem.

Jeśli nie jest to możliwe, zostawiam artykuł na kilka godzin. A czasami najpierw wprowadzam pierwsze poprawki w tekście jeszcze na gorąco, a dopiero potem go odkładam na bok i zajmuję się czymś innym.

Kiedy treść już się „uleży”, zabieram się za rzeźbienie.

Tu coś przytnę, tam coś dodam… Poprawiam, usuwam powtórzenia i pozostałe językowe usterki.

Na tym etapie zaznaczam również wszystkie miejsca, co do których mam wątpliwości merytoryczne – i sprawdzam lub proszę klienta o dodatkowe informacje.

Gdy już jestem zadowolona, zwiększam rozmiar fontu w tekście i znowu czytam. Dzięki tej metodzie dobrze widzę, co jeszcze można poprawić.

Następnie odpalam wyszukiwanie w dokumencie i za jego pomocą lokalizuję wszystkie najczęściej powtarzające się słowa, np. „również”, „także” oraz frazy kluczowe. W ten sposób jestem w stanie sprawdzić, czy tekst nie został przeoptymalizowany.

Zamieniam powtórzenia w zbyt bliskim sąsiedztwie na synonimy oraz starannie formatuję tekst. Na tym etapie korzystam też z opcji: „Czytaj na głos” w Wordzie i słucham tego, co napisałam. W ten sposób pracuję nad rytmem i dynamiką.

Następnie drukuję artykuł lub wyświetlam go na telefonie i poprawiam do skutku, aż będę naprawdę zadowolona.

Kiedy tylko mam taką możliwość, pod koniec daję swój tekst komuś do przeczytania.

Inna opcja to wstawienie go w panel i sprawdzenie, jak wygląda na stronie, na której się pojawi. Właśnie wtedy wprowadzam ostatnie poprawki.

5 R – Relaks

Co prawda, ja w tym czasie się nie relaksuję, tylko pracuję nad kolejnymi treściami, ale tekst odpoczywa, dlatego nazywam ten etap relaksem. 🙂

Artykuł jest już prawie gotowy. Ale jeszcze go nie wysyłam.

Jeśli tylko mam czas i możliwość, zostawiam go choćby na kilka godzin. Potem ponownie czytam, sprawdzam i jeśli jest w porządku, dopiero wtedy go otrzymujesz.

6R – Retusz?

W cenie jest wliczona jedna tura poprawek.

Jeśli chciałbyś coś dodać, ująć, zmienić – to jest ten moment. Mówimy o jednej turze, czyli wysyłasz mi zbiorczo wszystkie uwagi, najlepiej w pliku, w formie komentarzy do tekstu, a ja hurtem je wprowadzam. Tak jest najszybciej i najłatwiej.

Ale… takie sytuacje mogłabym policzyć na palcach jednej ręki.

Moi klienci rzadko mają uwagi do treści przeze mnie stworzonych – a to chyba najlepsza ich rekomendacja, prawda? 🙂

Po uwzględnieniu czasu, który mi zajmuje przejście przez wszystkie etapy, mogę powiedzieć, że nad jednym tekstem o długości 10 000 znaków ze spacjami pracuję przez ok. 2-3 dni robocze. Biorąc pod uwagę to, że pracuję nad kilkoma zleceniami jednocześnie, gotowego tekstu możesz się spodziewać w ciągu 3-10 dni roboczych.

W przypadku krótszych treści jestem w stanie oddać je nawet w ciągu 1 dnia roboczego, ale raczej staram się tego unikać. „Nieuleżany” tekst nigdy nie jest tak dobry, jak ten, na który masz więcej czasu.

Tanie treści nigdy nie będą na takim poziomie, jak moje

Copywriter, który musi napisać 300 tanich tekstów w ciągu miesiąca, nie poświęci im wystarczająco dużo uwagi. On po prostu zasuwa, żeby się utrzymać, bo w elektrowni nie przesunie deadline’u na zapłatę rachunków. 😉

Podobnie, jak ktoś, kto cyklicznie sprzedaje paczki tekstów na dany temat. Może i dostaniesz teksty za okazyjne 7 zł/1000 zzs brutto… ale nie Ty jedyny.

Taki „copywriter”sprzedaje zwykle te paczki tekstów wielokrotnie, wielu innym osobom. Czy te teksty czymś się będą różnić? Może jednym słowem. Będziesz mieć na swojej stronie praktycznie takie same teksty, jak inni „oszczędni”. I jak myślisz, pomoże Ci to w pozycjonowaniu?

Pozostawię Cię bez wątpliwości: nie. Algorytm bardzo łatwo wyłapuje tzw. duplicate content i odejmuje punkty za powieloną treść (obniża pozycję strony). A bywa, że nawet usuwa taką stronę z wyników wyszukiwania.

Ja wierzę w unikalne i dopracowane treści. Takie, które przede wszystkim są wartościowe dla czytelników. Jeśli ludzie je docenią, to i roboty Google’a będą po Twojej stronie. Dlatego poświęcam Twojemu zleceniu tyle czasu, ile trzeba. Dbam o Twoje teksty, jak o swoje własne!

Co jeszcze chcesz wiedzieć na temat mojej pracy? Zadaj pytanie w komentarzu lub napisz do mnie maila.

Chcesz, abym stworzyła dla Ciebie unikalne teksty? Napisz: sylwia@czarujeslowami.pl

Jak pracuje copywriter? Jak ja pracuję? Moja zasada 6R
UDOSTĘPNIJ
Przewiń do góry